Na Początek
Na Studiach
Na Luzie
Na Serio
Na Fali
Do Pracy!
Wywiad
Wydarzenia

KARIERA

Warszawa
Wrocław
Kraków
Śląsk
Poznań
Łódź
Szczecin
Gdańsk
Białystok
Kielce
Gliwice
Częstochowa
Toruń
Olsztyn
Opole
Lublin
Bydgoszcz
Rzeszów


ZNAJDŹ
WOLONTARIAT
Szukaj lokum z:
Mieszkania i pokoje do wynajęcia


 Znajdź pracę:

 pracuj.pl - pracujesz jak chcesz!

     Redakcja    |     O nas    |     Oferta    |     Kolportaż    |     Kontakt
  szukaj


SZTUKA JEST JEDNA

Jest wystawa w Muzeum Narodowym w Warszawie albo w jakiejś galerii w Niemczech czy we Francji. Ludzie przychodzą oglądać obrazy, a tu przyjeżdża człowiek na wózku, autor. I wszyscy się dziwią, że może tak malować...

Planowałam napisać artykuł o sztuce osób niepełnosprawnych. O tym, jakie ma dla nich znaczenie, jak pomaga im w radzeniu sobie z codziennymi problemami. Ale spotkałam się z Tomaszem Sysło. – Nie ma czegoś takiego jak „sztuka osób niepełnosprawnych”. Albo coś jest sztuką, albo nią nie jest – powiedział zanim jeszcze na dobre zaczęliśmy rozmawiać. Myślę, że ma rację. Niepełnosprawność nie ma tu nic do rzeczy.
Tomek jest niepełnosprawny od 17 lat. – Skok do wody, złamanie kręgosłupa, paraliż, wózek inwalidzki – relacjonuje, mówiąc o przyczynach swojej niepełnosprawności. – Podejmowane są jakieś działania medyczne, ale nie mogę przecież siedzieć i czekać, nic nie robić, oglądać telewizję albo czatować na Internecie i na naszej-klasie. Przecież trzeba jakoś żyć.
Nie ma sztuki osób niepełnosprawnych: – To tak, jakby powiedzieć, że Vincent van Gogh, który nie miał ucha, albo Renoir, który pod koniec życia nie widział, byli osobami niepełnosprawnymi, zatem robili jakąś inną sztukę niż dotychczas – mówi Tomek. Przyjechał swoim czarnym Smartem. Rozmawiamy. Wygląda na człowieka zadowolonego z życia. Jest niepełnosprawny, jest artystą. I to wcale nie znaczy, że tworzy sztukę niepełnosprawnych. Po prostu: zajmuje się sztuką.
Tomek nie chce siedzieć i nic nie robić, więc robi kilka rzeczy... Jest artystą, malarzem i rysownikiem, performerem, blogerem, grafikiem, designerem, specjalistą w Departamencie Spraw Społecznych Urzędu Marszałkowskiego Województwa Dolnośląskiego, założycielem i prezesem Fundacji Twórców i Kreatorów Artistik oraz członkiem Wrocławskiego Sejmiku Osób Niepełnosprawnych.
– Nie chcę, żeby moja sztuka była postrzegana przez pryzmat tego, jak się poruszam, jakie mam problemy z niepełnosprawnością. Część profesorów na ASP, artystów ma przecież problemy z wątrobą, z chodzeniem, to im jakoś utrudnia tworzenie. Nie mogą namalować obrazu 4 metry na 7 metrów, przez to na przykład, że nie mogą ręką wyżej sięgnąć. To ich ogranicza. Na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie jest niewidomy profesor malarstwa. Bardzo chciałbym go poznać.
Żona Tomka, Dorota, też jest grafikiem. Mają psa Fridę. Tomek ukończył Akademię Sztuk Pięknych we Wrocławiu i informatykę na Uniwersytecie Wrocławskim.
Najpierw była informatyka. Nie był świetnym studentem, raczej przeciętnym. Kiedy nudził się na wykładach – rysował. Kiedyś te rysunki zauważyła jego koleżanka i namówiła go, żeby spróbował zająć się sztuką. Zaczął więc studia na ASP. – Nie byłem wybitnym informatykiem, raczej byłem mizerny. Zero-jedynki oczywiście pociągają, to jest bardzo fajna przestrzeń. Czułem jednak, że studiując informatykę stałem do kostek w zimnej wodzie Bałtyku, a studiując na Akademii Sztuk Pięknych zanurzałem się w ciepłym oceanie aż po uszy.
Osoby niepełnosprawne, także i Tomek, spotykają się co dzień z barierami nie tylko architektonicznymi, ale i mentalnymi. Takie bariery dotyczą także sztuki.– Chodzi o to, żeby nie myśleć, że jeśli ktoś maluje na przykład nogami, to tworzy sztukę osób niepełnosprawnych. Funkcjonuje taki stereotyp niepełnosprawnych artystów kojarzonych z obrazkami przedstawiającymi Pierroty albo z malowanymi kartkami świątecznymi.
Osoby niepełnosprawne mogą tworzyć tę samą sztukę, którą zajmują się osoby pełnosprawne. A przyglądając się temu bliżej, musimy stwierdzić, że chyba wszyscy jesteśmy do jakiegoś stopnia niepełnosprawni. – Dla mnie sztuka nie jest terapią zajęciową. Byłem ostatnio w Jury konkursu Fundacji „Nie jesteś sam” dla osób chorych psychicznie. Prace, które wygrały, były naprawdę bardzo dobre malarsko i graficznie. Te osoby realizują się w sztuce, to nie jest sztuka osób niepełnosprawnych. Myślę, że gdyby je zobaczył profesor ASP albo krytyk i dowiedziałby się, kto je stworzył, byłby niezwykle zaskoczony. Sam byłem mile zaskoczony, że znalazłem tam – po prostu – sztukę.
Tomek ukończył niedawno ASP i miał wystawę swojej pracy dyplomowej „Flux” w Muzeum Narodowym we Wrocławiu. „Świat, który widzimy, jest złożony z pojedynczych klatek, dłuższych lub krótszych sekwencji, mruganie powiekami oczu oddziela nam te klatki, zdarzenia od siebie” – pisał w swojej pracy dyplomowej. – Od czterech miesięcy jestem absolwentem ASP. Nie spieszyło mi się, bo mnie wojsko nie woła – śmieje się.
Tomek twierdzi, że żeby zaistnieć w Polsce jako artysta, trzeba skończyć ASP. W galeriach biorą to po prostu pod uwagę. To bardzo hermetyczny światek. Akademii Sztuk Pięknych jest w Polsce niewiele, a odsiew jest ogromny, więc mało osób niepełnosprawnych na nich studiuje. A te, które studiują, spotykają się na ogół z barierami architektonicznymi, których usunięcie stanowi problem finansowy dla uczelni. – Kiedy zaczynałem, problemem były schody, ale uczelnia była tak miła, że z czasem je zlikwidowała – mówi Tomek.
Grafika Tomka Sysło „Uwolnij umysł” pokazywana była na wrocławskich tramwajach w ramach akcji „Wrocław Bez Barier”. Zwracała na siebie uwagę. Nie sposób było ominąć wzrokiem jego „komiksowych” kolorowych niepełnosprawnych – Wiesz, ja po prostu inaczej nie potrafię, stawiam takie dziwne kreski, wypełniam je kolorami. Na pewno nie byłbym w stanie zarobić nad morzem, rysując portrety ludzi. Świat, który pokazuję, jest płaski. To jest mój komentarz do rzeczywistości – mówi.

Myślę, że Tomasz Sysło ma rację. Nie ma oddzielnej sztuki osób niepełnosprawnych. Sztuka jest jedna dla wszystkich, tak jak życie. Ale tylko nieliczni mają w sobie tę bożą iskierkę. I nie ma wtedy znaczenia, czy tworzą dłońmi, czy stopami.

Anna Paluch

OTWÓRZCIE SIĘ!

W październiku tego roku zarejestrowano Stowarzyszenie na Rzecz Równego Dostępu do Kształcenia „Twoje nowe możliwości”, działające na Politechnice Wrocławskiej.

Mirosława Kuczkowska: – Jak rozpoczęła się Wasza działalność na Politechnice Wrocławskiej?
Ariel Fecyk:
– Najpierw pojawiła się potrzeba informowania ludzi. Powstał pomysł stworzenia portalu [www.bezbarier.manus.pl - przyp. red.]. Z początku działaliśmy w luźny, niesformalizowany sposób, ale tak nie można robić większych rzeczy i postanowiliśmy się lepiej zorganizować. Przy działającej już od dawna Fundacji Manus powstał więc w 2007 roku Klub Bez Barier.

– A jak powstało Wasze Stowarzyszenie?
– Klub też do końca nam nie wystarczał, więc założyliśmy Stowarzyszenie. Tak naprawdę zostało ono zarejestrowane dopiero w październiku tego roku. Widzieliśmy pilną potrzebę stworzenia jednego głosu naszego środowiska. Ma być ono platformą w porozumiewaniu się między różnymi grupami, organizacjami, instytucjami, może działać na zasadzie biura obsługi studenta niepełnosprawnego.

– O co tak naprawdę walczą niepełnosprawni, czego oczekują, co należy zrobić, aby wam się dobrze studiowało?
– To są trudne kwestie, wymagające często wielu negocjacji i dużych nakładów pieniędzy. Od dwóch lat uczelnie dostają dotację budżetową na kształcenie i rehabilitację studentów niepełnosprawnych. Problem polega na tym, że dotacji nie można wykorzystywać na zakup trwałych środków, tylko np. na kursy, warsztaty, szkolenia, wyjazdy. A niepełnosprawni mają konkretne potrzeby. Niedosłyszący potrzebują systemów efemowych, żeby móc uczestniczyć w zajęciach; osoby niedowidzące potrzebują powiększalników, żeby móc choćby korzystać z biblioteki. Trzeba zdigitalizować książki. To są sprawy i potrzeby dla większości bardzo abstrakcyjne. Ja też miałem problem ze zrozumieniem potrzeb niedowidzącego kolegi. Ale on mi wszystko pokazał: wyciął w kartce kwadrat 3x3 cm i powiedział: „A teraz, patrząc przez niego, opisz mi wykres”. Miałem problem. A on tak widzi.

– Dla Stowarzyszenia bardzo ważnym postulatem jest otwarcie się niepełnosprawnych.
– Filozofia Stowarzyszenia jest dość przewrotna, bo wiele osób sobie z tego nie zdaje sprawy, ale niepełnosprawni zamykają się we własnym środowisku. Hermetyzacja tego środowiska jest olbrzymia. My chcemy temu przeciwdziałać. Chcemy kształcić postawę empatii, ale nie w społeczeństwie, tylko wśród niepełnosprawnych. Dla mnie, jako osoby niepełnosprawnej ruchowo, sytuacja osoby niewidomej czy głuchej jest abstrakcyjna. Ale w drugą stronę też to działa. Niepełnosprawny musi zdawać sobie sprawę, że osoba niemająca takich samych jak on problemów często nie rozumie jego sytuacji. To nie jest łatwe. Ale nie chcemy tylko postulować: wyrównajmy krawężniki! Udźwiękowiajmy wszystko, co się da! Nie. Taki świat byłby smutny. Uważam, że schody są najfajniejszą ozdobą mieszkania. Sam będę miał piękne schody, choć nigdy nie będę po nich chodził.

– Organizujecie także spotkania z przedstawicielami innych organizacji.
– Tak, bo nam zależy na aktywności osób niepełnosprawnych, które nie muszą wcale działać w naszym Stowarzyszeniu. Chcemy pokazać niepełnosprawnym, że jest wiele możliwości rozwoju. Problem integracji w dużej mierze leży po stronie niepełnosprawnych. Społeczeństwo jest bardzo otwarte, przynajmniej młode pokolenie nie stwarza jakichś szczególnych barier. Oczywiście mówię o środowisku akademickim: studenci są wykształceni, otwarci na świat, na ludzi i ich inność.

– Jak wygląda sytuacja z udogodnieniami przestrzennymi dla niepełnosprawnych?
– To jest bardzo złożony problem. Trudno jest zdefiniować jedno rozwiązanie.

– Likwidowanie krawężników jest dobre dla niepełnosprawnych ruchowo, ale dla niewidomych to ogromne niebezpieczeństwo.
– Tak, bo w Polsce brakuje jednego: planowego, strategicznego działania, czyli standaryzacji. Każdy krawężnik jest zrobiony inaczej i osoba niewidoma nie wie tak naprawdę, czego ma się spodziewać.

– Na jakich zasadach działa wasz Klub?
– Spotykamy się w każdy wtorek o 19:00. Zazwyczaj omawiamy bieżące sprawy, projekty, które prowadzimy. Często robimy różne diagnozy, programy czy raporty o obecnym stanie tego, co się robi i co się powinno robić na uczelniach dla niepełnosprawnych, żeby im ułatwić studia. Opracowujemy też program wyposażenia uczelni. Staramy się robić konkretne rzeczy, żeby zostawał trwały ślad po naszej działalności. Chcemy być postrzegani jako profesjonalna organizacja.

– Kto może przychodzić do Klubu, należeć do Waszego Stowarzyszenia?
– Każdy.

– Jaki procent niepełnosprawnych studentów przychodzi do Klubu?
– Na uczelni jest około 350 osób niepełnosprawnych, na nasze spotkania przychodzi jakieś 10-15%. Niby niewiele, ale trzeba pamiętać, że w Polsce panuje bardzo rozdawniczy system pomocy społecznej. U większości osób orzeczenie o niepełnosprawności nie znaczy, że mają one jakiekolwiek problemy z normalnym funkcjonowaniem. Osoby, które do nas przychodzą, to często ludzie o znacznym stopniu niepełnosprawności, a na uczelni jest kilkanaście takich osób.

– Czy współpracujecie z innymi organizacjami dla niepełnosprawnych?
– Cóż, filozoficznie różnimy się od niektórych z nich. My stawiamy na pracę, rozwój, samodzielność. A to wcale nie są popularne hasła wśród niepełnosprawnych. Tak naprawdę częściej pojawia się postawa roszczeniowa, która zapewne wynika z rozdawczego systemu pomocy społecznej, np. stypendia, które ustalane są ze względu na stopień niepełnosprawności, a nie osiągnięcia. Ale złą robotę robią też źle przygotowane kampanie społeczne. Ostatnia kampania wywołała litość, a nie pokazała nas jako pełnowartościowych pracowników. Kampanię, która kosztowała miliony, zniszczyło jedno zdanie rzecznik prasowej Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Po pierwsze przyznała, że człowiek, który gra w spocie, jest osobą pełnosprawną, a po drugie na pytanie, dlaczego, odpowiedziała, że sprawny aktor jest bardziej efektywny.

– Jakie działania chcecie teraz podjąć?
Chcemy zorganizować biura adaptacji materiału dla potrzeb osób niewidomych: sprzęt do digitalizacji, powiększania, nagrywania. Studenci będą mogli wypożyczać sprzęt, aby móc np. zdawać egzaminy, studiować.

Realizacja zadania “Ponad barierami...” dofinansowana została przez Województwo Dolnośląskie.




  SEMESTR patronuje:








 NEWS

   :: Lipiec
  Brak wydarzeń

 
   :: Sierpień
  Brak wydarzeń

 
   :: Wrzesień
  Brak wydarzeń

 
   :: Październik
  Brak wydarzeń


 DODAJ WYDARZENIE

Login:
Hasło:



Redakcja    |     O nas    |     Oferta    |     Kolportaż    |     Kontakt