Do zaszczytów na wózku
Nie jest łatwo działać na rzecz innych, gdy samemu jest się niepełnosprawnym. Sławomir Piechota (PO) z Wrocławia, Marek Plura (PO) z Katowic i Jan Filip Libicki (niezrzeszony, wcześniej PiS) z Poznania to w obecnym Sejmie trzej parlamentarzyści, poruszający się na wózkach inwalidzkich.
Marek Plura od urodzenia zmaga się z postępującym zanikiem mięśni, Sławomir Piechota natomiast porusza się na wózku inwalidzkim od wypadku, któremu uległ w wieku 12 lat. Krzysztof Peda zaś, student informatyki na Politechnice Wrocławskiej, sam silnie niedowidzący, działa na rzecz osób niepełnosprawnych studiujących lub chcących studiować na wrocławskich uczelniach – szefuje stowarzyszeniu „Twoje Nowe Możliwości”. Jakie musieli pokonać trudności?
Bariery w głowach
− Myślę, że najpierw musiałem te stereotypy i bariery pokonać we własnej głowie, kiedy podjąłem decyzję najpierw o studiach a potem o podjęciu pracy i założeniu rodziny – tłumaczy poseł Plura. - Moją aktywność budowałem w oparciu o różne organizacje pozarządowe, w których mogłem pomagać, sprawdzać się, zdobywać doświadczenie, a potem zakładać i prowadzić kilka z nich. Myślę, że to, że ponad dziesięć tysięcy osób zagłosowało na mnie, wynika głównie z tej działalności – mówi.
– Podstawową barierą był stereotyp, że człowiek niepełnosprawny jest mało aktywny i mało kompetentny – mówi z kolei poseł Piechota. − Takie stereotypy często są przekazywane w formie zawoalowanej, między wierszami, bo poprawność polityczna powstrzymuje przed ich jawnym wyrażaniem. Gdy zdawałem maturę, mówiono mi: Po co ci matura, przecież i tak będziesz chałupniczo zarabiał na rentę i siedział w domu. Jak się dostawałem na studia, słyszałem: Po co ci studia? A gdy stawałem do wyborów, słyszałem: Może się i pan na tym zna, ale przecież trzeba jeździć do Warszawy i w ogóle podróżować, uczestniczyć w spotkaniach, a kto tam będzie specjalnie dla pana wszystko organizował? Krzysztof Peda przełamać musiał dwie bariery: jedną w sobie, drugą – w innych ludziach. – Osoby słabowidzące boją się często problemów na studiów na kierunkach technicznych – mówi Krzysiek. – Ja chodziłem do normalnego liceum i nie miałem pojęcia, że można się czegoś bać – dodaje ze śmiechem. Barierą w innych ludziach było kojarzenie niepełnosprawności tylko i wyłącznie z osobami na wózkach lub chodzącymi o kulach. – Na początku studiów niekiedy posądzano mnie, że oszukuję, bo mojej niepełnosprawności nie widać na pierwszy rzut oka – mówi Krzysiek. – Zdarzało się też, że prowadzący tłumaczyli mi, że informatyka to nie studia dla osoby słabowidzącej i żebym wybrał inny zawód – dodaje.
Z czym walczą?
Co jest zdaniem posłów najważniejsze w walce o sprawy osób niepełnosprawnych? − Prace nad ustawą antydyskryminacyjną – stwierdza Piechota. − By każde niepełnosprawne dziecko mogło wybrać szkołę zgodnie z własną wolą i uzdolnieniami. By niepełnosprawny mógł bez przeszkód załatwiać swe sprawy w dowolnej instytucji publicznej. Chodzi o fizyczny dostęp dla osób niepełnosprawnych ruchowo, odpowiednie procedury dla głuchych i niewidomych. Dostęp do środków transportu publicznego. Wreszcie reforma kodeksu wyborczego, aby niepełnosprawni też mogli w pełni i swobodnie uczestniczyć w głosowaniu – podkreśla.
Niektóre ze zmian, jakie proponują posłowie Piechota i Plura, wydają się tak niezbędne, że nie bardzo wiadomo, jak do tej pory sobie radzono bez nich. Przykładem dość szokującym jest status języka migowego w Polsce. − W tej chwili w Polsce język migowy nie funkcjonuje jako język, nie ma ustawy o polskim języku migowym. Nie ma więc przysięgłych tłumaczy sądowych. Każdy niesłyszący korzystający z pomocy tłumacza korzysta tak naprawdę z pomocy biegłego i to tłumaczenie strona przeciwna może skutecznie kwestionować – tłumaczy Plura. Sławomir Piechota dodaje zaś: − Ustawa wprowadzi konkretne obowiązki dla władz: konieczność zapewnienia osobie głuchej tłumacza języka migowego w urzędzie, znajomość podstaw języka migowego przez policję, straż pożarną i służbę zdrowia, a także obowiązek tłumaczenia części programu (wiadomości, filmy) nadawanego przez ogólnopolskie telewizje.Co zaś zdaniem Krzysztofa Pedy trzeba zmienić na dolnośląskich uczelniach? – Potrzebna jest możliwość większej indywidualizacji toku studiów – wskazuje. – Osoby niepełnosprawne muszą np. chodzić na rehabilitację i nie zawsze mogą być na zajęciach. Ważne jest też, by osoby niewidome i słabowidzące miały dostęp do pomocy naukowych potrzebnych na studiach. Potrzebne jest wreszcie doradztwo dla osób niepełnosprawnych w wyborze studiów i planowaniu kariery zawodowej, oraz wsparcie dla takich osób w poszukiwaniu praktyk w trakcie studiów. Pracodawcy często po prostu boją się kłopotów i trudności – wyjaśnia Krzysiek.
Jesteśmy potrzebni
− Polacy potrzebują już tego, żeby w Sejmie byli także ci, którzy bezpośrednio reprezentują niepełnosprawnych – mówi poseł Plura. − Jesteśmy na tyle już zintegrowanym społeczeństwem, że odbierałem sygnały radości, że wreszcie ktoś niepełnosprawny chce wziąć te sprawy w swoje ręce. Także partie polityczne na tym zyskują. Aktywna obecność w ich szeregach niepełnosprawnych działaczy jest znakiem jakości dla takiego ugrupowania - dodaje. Obaj niepełnosprawni posłowie nie działają wyłącznie na rzecz niepełnosprawnych.
Sławomir Piechota pracuje także w komisji ustawodawczej, zajmuje się kodeksem wyborczym, reformą systemu emerytalnego, prawami kombatantów i Sybiraków. Marek Plura natomiast działa aktywnie w komisji polityki społecznej i komisji mniejszości narodowych.
Trzeba być aktywnym
Poseł Piechota zachęca osoby niepełnosprawne do aktywności samorządowej i politycznej: − Wszystko w naszych rękach. Jeśli będziemy się tylko skarżyć i lamentować, a nie działać sami, to nic się nie zmieni. Nie możemy tylko doraźnie się ujawniać i żądać interwencji. Jeśli świat ma być dla nas przyjaźniejszy, nie możemy stać z boku – podkreśla. – Nie można zdawać się na innych – wtóruje Krzysiek Peda. – Trzeba samemu kształtować środowisko, w którym się żyje i brać własne sprawy we własne ręce.
Piotr Sepski, Marek Misiak